#heheszki #humor #dowcip…

Categories Informatyka

#heheszki #humor #dowcip #bekazpodludzi #informatyka

Sytuacja miała miejsce ponad ćwierć wieku temu, kiedy komputery nie były tak powszechne jak dziś i niewiele osób mogło się pochwalić posiadaniem takiego sprzętu.

Bohaterem opowieści jest Andrzejek – wrażliwy i bardzo nieśmiały 22-latek, przez swoje zachowanie uważany przez otoczenie za miejscowego głupka, gdyż z nikim nie rozmawiał i zawsze stronił od innych ludzi. W czasach szkoły często go gnębiono, przez co jego samoocena mocno się obniżyła dodatkowo wzmacniając wyalienowanie.

Wiedząc, że w społeczeństwie jest już spalony, postanowił zanurzyć się całkowicie w świecie technologii. W tym celu zakupił nowiutki komputer. Przyjechali, podłączyli, pojechali. Andrzejek został sam na sam z urządzeniem, które do tej pory widział jedynie w telewizji. Zgodnie z poleceniami w instrukcji obsługi włączył jednostkę centralną, monitor, i gdy wyswietlił się ekran logowania pojawił się problem – zgodnie z poleceniem należało kliknąć lewym przyciskiem myszy na koncie użytkownika, by móc wpisać hasło. Kłopot w tym, że producent nie zamieścił w instrukcji ilustracji jak wygląda mysz, zakładając, że to przecież oczywista oczywistość. I mimo, że Andrzejek domyślał się które z peryferii to myszka, bardzo bał się jej użyć w obawie o to, że mógłby w jakiś sposób uszkodzić sprzęt. Rzucił okiem na ostatnią stronę instrukcji obsługi, gdzie widniał numer telefonu do pomocy technicznej. Wiedział, że tylko tam uzyska odpowiedź na nurtujące go pytanie, jednocześnie czując ogromny strach przed rozmową telefoniczną z konsultantem. Myśl, że znów zostanie uznany przez kogoś za idiotę paraliżowała go od wewnątrz. Układał w głowie różne scenariusze rozmowy. Wielokrotnie próbował wybrać numer, robił kilka podejść dziennie, za każdym razem jednak odkładając słuchawkę z powrotem. Wreszcie, po tygodniu zdobył się na odwagę i zadzwonił do serwisu. Ku jego zaskoczeniu otrzymał tam bardzo profesjonalną i fachową pomoc, bez żadnego naśmiewania się z niego i jego niewiedzy. Teraz, wiedząc już co to jest myszka, mógł wreszcie poznać potencjał swojego komputera.

Minął miesiąc, i nasz Andrzejek postanowił założyć sobie Internet. Przyjechali, połączyli, pojechali. Po kilku dniach pojawiły się problemy z zaporą sieciową, więc Andrzejek znów musiał skorzystać z pomocy supportu. Pamiętając, jak sprawnie udało mu się uzyskać pomoc ostatnim razem, jeszcze tego samego dnia zadzwonił do konsultanta. Ten znów wykazał się profesjonalizmem i krok po kroku przeprowadził naszego bohatera przez cały proces usuwania problemu. Andrzejek był z siebie bardzo dumny, a jego samoocena poszybowała w górę. Podbudowany zebrał się nawet na odwagę by pierwszy raz od wielu lat z kimś pogadać, więc rzekł:

– Bo widzi pan, zawsze uważałem siebie za życiowego nieudacznika i ostatnią ofermę, bałem się, że będę wyśmiany za to że dzwonię z jakimiś błahostkami, a tymczasem pan bardzo spokojnie i rzeczowo mi pomógł, to bardzo wiele dla mnie znaczy.

Na co konsultant:

– Spokojnie, po to tu jestem by panu pomóc, a problem z którym pan dzwonił wcale nie był błahy. Gdyby pan wiedział z jakimi pierdołami ludzie tutaj wydzwaniają to dopiero by się pan uśmiał. Na przykład miesiąc temu mieliśmy takiego typa, kuuurwa, debil jebany nie wiedział co to jest myszka!!!