#pasta #informatyka…

Categories Informatyka

#pasta #informatyka #linux
Mój stary to fanatyk Linuxa. Pół dysku zajebane obrazami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś usunie jakiś pozornie nieważny plik i trzeba stawiać system na nowo. W swoim 22 letnim życiu już z 1000 razy zepsułem przez przypadek system bo niechcący kliknąłem myszką nie tam gdzie trzeba. Tydzień temu jak jak zrobiłem apt-get upgrade odcięło prąd i byłem pewny, że po restarcie trzeba będzie stawiać Linuxa na nowo, i stary mnie zabije.

I połowa mieszkania zajebana Światem Linuxa, Linux Developer, Anti-Microsoft Society Magazine albo i gazetami o światowym spisku Gatesa mającym na celu wymordowanie połowy ludzkości. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie linuxiarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że swego czasu pokazałem mu kilka polskich forów dla Linuxiarzy, bo myślałem że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach, a teraz nie dosyć, że je kupuje, to jeszcze siedzi na jakichś forach dla linuxiarzy i kręci gównoburzę z innymi linuxiarzami o najlepsze dystrybucje i wersje jądra. Potrafi drzeć mordę albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwiał to założyłem konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu twoja dystrybucja odpowiednia dla użytkowników Windowsa. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na jednym forum rangę ROOT za najebanie 10k postów.

Jak jest okazja to cały czas siedzi przy kompie. Je przy kompie, nawet jak stara zmusi go żeby jadł przy stole, to siedzi z laptopem w terminalu z zieloną czcionką, bo ostatnio oglądał Matrixa. Od jakichś pięciu lat nie mogę normalnie porozmawiać ze starym, bo ciągle pierdoli o zaletach Linuxa względem Windowsa. Jak się dostałem na studia, to stary przez tydzień pierdolił, że to dzięki temu, że od zawsze kazał mi pracować na Linuxie w terminalu, i dzięki temu mam dobrą pamięć i mózg mi lepiej pracuje.

Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo kompilują programy w swoim prowizorycznym labie składającym się z dwóch starych komputerów, robiąc przy tym kanapki itd.

Przy jedzeniu zawsze pierdoli o Linuxie i za każdym razem temat schodzi w końcu na Billa Gatesa, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr, że nas wszystkich najpierw zamorduje i zaczipuje tylko kradnie pomysły Torvaldsa hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Against Microsoft Magazine żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta RedHata. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i zainstalował na świeżym dysku. Ubrał sobie taki kapelusik i siedział cały dzień z laptoem na środku pokoju. Obiad też w nim zjadł.

Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich serverów linuxa w polsce to bym wziął i rozpierdolił.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na zlot miłośników debiana w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy na miejsce a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy przed wejściem i czekamy na innych. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął myszką po głowie, że sprawdził i mój discman ma wgrane jakieś microsoftowe wsady i może nas teraz podsłuchują. Jak chciałem go wyłączyć schować to zaraz ‚krzyczał szeptem’ i tak będą nas podłuchiwać, więc wyjebał mi go do kosza i powiedzał, że kupi lepszego. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i słuchać nic nieznaczących dla mnie rozmów adminów Ubuntu, Slacka i Gentoo jak w jakimś jebanym więzieniu Guantanamo.

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym co noc testuje nowe dystrybucje. Kiedyś towarzyszem był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o kompilowaniu i nowych sztuczkach w vimie. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepszy jest debian czy fedora.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE FEDORA MA BUGI? YUM I SYSTEM PADA.

KURWA TADEK FEDORA TO PROJEKT REDHATA, TWÓJ AMATORSKI DEBIAN MOŻE JEJ NASKOCZYĆ.

CO TY MI O RED-HACIE JAK LEDWO TO SYSTEM DLA FRAJERÓW OKIENKARZY, WINDOWSOWCÓW STWORZONY JAKO SABOTAŻ PRZEZ GATESA. DEBIAN TO JEST KRÓL DYSTRYBUCJI JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI.

No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

I bardzo kurwa dobrze

Tak go za tego Red-Hata znienawidził.

Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Billu Gatesie. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z Microsoftu powiedzieć. Gazety nielinuxiarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o planach NWO cała reszta branży PC specjalnie milczy i jest przekupiona.

Szefem oddziału Microsoftu w moim miejście jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim użytkownikom Linuxa i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakąś konferencję gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem Microsoftu ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 20 000zł.

Jak płacił to przez pół roku w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, Microsoft, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że Microsfot jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 20000 na sprzęt, dyski czy monitory i dostawał strasznego bólu dupy, że mógłby sobie w pokoju za te pieniądze postawić całą serwerownię.

Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć VPN do ukrywania się w sieci bo niby wszyscy go chcą szpiegować.

synek w chmurze to się jest prawdziwe wolnym! tam jest żywioł!

ale nie było go stać, a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie danych, więc zgadał się z jakimiś linuksiarzami z okolicy, że kupią chmurę, a on będzie miał konto roota.

Ostatnio stary znalał w tym gronie nowego kumpla, który tak jak poprzednik zaczął przychodzić do niego po nocach. Raz stara podsłuchała, że gadająć o wywołuwaniu demonów, i już kolejnego dnia miała wzywać egzorcystę, ale stary jej wytłumaczył, że to takie programy, i żaden okultyzm go nie interesuje. Matka cały dzień dochodziła do siebie, i nie chciała mu wierzyć, ale po tygodniu jej przeszło.

Do wczorajszej nocy, kiedy znowu podsłuchała rozmów, gdzie stary z kolegą chwalił się, który ma lepsze jądra. Dzisiaj cały dzień chodzi cicho i nie odzwya się do starego.